Dlaczego legenda Wall Street twierdzi, że ceny są „prawie gwarantowane” spaść o 50%, podczas gdy Citi celuje w 150 USD

Srebro nie tylko wzrosło – ono wybuchło, rosnąc niemal trzykrotnie w ciągu roku i przebijając poziom 100 USD/oz, nawet gdy jeden z najsłynniejszych strategów Wall Street ostrzega, że metal jest „prawie gwarantowany”, by spaść stąd o około 50%. Były główny strateg JPMorgan, Marko Kolanovic, twierdzi, że paraboliczny ruch srebra to klasyczny spekulacyjny blow-off.
Jak ekstremalny jest rajd na srebrze?
W ciągu ostatniego roku srebro wystrzeliło z poziomów niskich 30 USD do rekordowych śróddziennych szczytów w okolicach 115–118 USD za uncję, przynosząc zysk rzędu 250–270% i wyprzedzając złoto oraz większość głównych indeksów akcji.
Citi zauważa, że ten wzrost już doprowadził srebro do historycznego śróddziennego maksimum w pobliżu 117,7 USD, ściskając stosunek złota do srebra poniżej 50 i podkreślając, jak gwałtownie handel przesunął się na korzyść srebra. Dla porównania, ostatni duży skok w 2011 roku zatrzymał się w okolicach 50 USD, po czym nastąpił kilkuletni rynek niedźwiedzia, co sprawia, że obecny poziom cen jest bezprecedensowy nominalnie.

Analitycy zauważają, że ten ruch zamienił srebro z sennego metalu szlachetnego w aktywo przyciągające nagłówki, z dziennymi wahaniami liczonymi w dwucyfrowych procentach. Taka zmienność jest typowa dla późnych faz hossy na surowcach, gdzie marginalne przepływy i nastroje, a nie powolne fundamenty, dominują nad ruchem cen.
Scenariusz niedźwiedzi: „prawie gwarantowany” krach o 50% według Kolanovica
Ostrzeżenie Kolanovica jest bezpośrednie: twierdzi, że srebro jest „prawie gwarantowane, by spaść o ~50% z tych poziomów w ciągu roku lub dwóch”, argumentując, że obecny skok nosi wszelkie znamiona spekulacyjnej bańki.
Wskazuje na silne zakupy pod wpływem momentum, zachowania w stylu „meme trading” oraz pozycjonowanie pod makroobawy jako kluczowe czynniki, a nie trwałą poprawę fundamentów. Jego zdaniem srebro zachowuje się mniej jak tradycyjny magazyn wartości, a bardziej jak lewarowany instrument makro, który może gwałtownie przereagować w obie strony.
Logika opiera się na historii: surowce, które idą parabolicznie, rzadko stabilizują się łagodnie; zwykle gwałtownie wracają do średniej, gdy pozycjonowanie się odwraca, a marginalni kupujący znikają. Krach na srebrze w 2011 roku oraz dzikie cykle boom-bust z lat 70. to często przytaczane przykłady, gdzie po euforycznych szczytach następowały głębokie spadki, niekoniecznie kończące długoterminowe trendy sekularne.
Kolanovic podkreśla, że w przeciwieństwie do czysto fikcyjnych aktywów, bańki na surowcach w końcu zderzają się z fizyczną rzeczywistością, gdy wysokie ceny niszczą popyt przemysłowy, przyspieszają recykling i zachęcają do nowej, zabezpieczonej podaży.
Scenariusz byczy: cel Citi na poziomie 150 USD i „złoto na sterydach”
Z drugiej strony, zespół ds. surowców Citi stał się taktycznie bardziej byczy, podnosząc swój 0–3-miesięczny cel cenowy srebra do 150 USD za uncję, co oznacza kolejne 30–40% potencjalnego wzrostu względem ostatnich poziomów. Maximilian Layton z Citi pisze: „Pozostajemy taktycznie nastawieni byczo i podnosimy nasz 0–3-miesięczny cel cenowy do 150 USD/oz”, określając obecne zachowanie srebra jako „złoto do kwadratu” lub „złoto na sterydach”, gdy kapitał szuka makrohedgingu.
Bank argumentuje, że za rajdem stoją głównie przepływy kapitału i popyt spekulacyjny, a nie tradycyjne fundamenty, ale uważa, że te przepływy mają jeszcze miejsce na dalszy wzrost, zanim rynek stanie się drogi względem złota.
Citi wskazuje na trzy główne czynniki wsparcia: podwyższone ryzyka geopolityczne, odnowione obawy o niezależność Federal Reserve oraz silny popyt inwestycyjny i spekulacyjny prowadzony przez inwestorów z Chin i innych krajów Azji.
W relacjach z rynku podkreśla się, że fizyczna podaż poza Stanami Zjednoczonymi jest napięta, z wysokimi premiami na kluczowych rynkach i oczekiwanymi utrzymującymi się deficytami w kolejnych latach. W tym ujęciu oczekuje się, że srebro przebije się jeszcze wyżej, zanim nastąpi większa normalizacja, zwłaszcza jeśli detaliczne przepływy podążające za trendem w Chinach i innych krajach będą nadal napędzać handel.
Popyt przemysłowy, fotowoltaika i ryzyko substytucji
Pod spekulacyjną pianą srebro pozostaje koniem roboczym przemysłu: zastosowania przemysłowe stanowią obecnie około 58% globalnego popytu na srebro, przy czym szczególnie ważne są odnawialne źródła energii, elektronika i motoryzacja.

Silver Institute i Metals Focus przewidują, że popyt przemysłowy osiągnie około 700 milionów uncji, napędzany głównie przez fotowoltaikę, gdzie przewodnictwo srebra czyni je kluczowym dla ogniw słonecznych. Najnowsze szacunki sugerują, że sama fotowoltaika może stanowić około 19–20% całkowitego popytu na srebro w 2024 roku, czyli około 230 milionów uncji, a popyt na srebro w fotowoltaice niemal się podwoił względem 2022 roku.
Jednocześnie wysokie ceny już przyspieszają „oszczędzanie srebra” i zastępowanie go tańszymi metalami bazowymi w niektórych zastosowaniach. Raporty branżowe opisują, jak czołowi producenci modułów, tacy jak LONGi, pracują nad ograniczeniem ilości srebra w swoich ogniwach słonecznych, badając metalizację opartą na miedzi i inne innowacje w celu zmniejszenia ekspozycji na koszty.
To tworzy napięcie: strukturalnie napięta podaż i boom na zieloną gospodarkę wspierają scenariusz byczy, ale bardzo wysokie ceny jednocześnie sieją ziarno przyszłego niszczenia popytu i substytucji – dokładnie ten mechanizm, przed którym ostrzega Kolanovic.
Pozycjonowanie, ETF-y, Chiny i nowy handel momentum
Obecny rajd na srebrze różni się od poprzednich cykli, ponieważ spekulacyjne centrum ciężkości znajduje się gdzie indziej. Citi zauważa, że kilka historycznie niedźwiedzich sygnałów – takich jak spadające globalne zasoby ETF-ów srebra i malejące pozycjonowanie na COMEX – nie zdołało zatrzymać wzrostów cen, co wskazuje, że większość zakupów pochodzi z azjatyckich rynków terminowych i OTC, a nie z zachodnich ETF-ów.
Relacje z rynku podkreślają, że kluczową rolę odegrali chińscy inwestorzy detaliczni, co skłoniło władze do zaostrzenia warunków, w tym podniesienia depozytów zabezpieczających na kontraktach terminowych i ograniczenia nowych subskrypcji do dużego krajowego ETF-u srebra.
Zachodnie instrumenty, takie jak iShares Silver Trust, Aberdeen Standard Physical Silver oraz Sprott Physical Silver Trust, pozostają ważnymi bramami dla inwestorów makro i detalicznych, ale nie wydają się już być głównymi marginalnymi motorami ostatniego wzrostu.
Ostrzeżenie Kolanovica wyraźnie przedstawia ETF-y srebra jako zatłoczone makrotransakcje narażone na gwałtowne odwrócenie pozycjonowania, podczas gdy pojawiły się produkty nastawione na spadki ETF-ów, pozwalające inwestorom obstawiać to, co niektórzy nazywają „parabolicznym szaleństwem”. Oba obozy, byczy i niedźwiedzi, niejawnie zgadzają się co do jednego kluczowego punktu: pozycjonowanie jest ekstremalne, a każda zmiana przepływów może przełożyć się na bardzo duże ruchy w obie strony w krótkim czasie.
Co może oznaczać spadek o 50% lub skok do 150 USD
Obserwatorzy rynku zauważają, że jeśli Kolanovic ma rację i srebro będzie notowane na poziomie około połowy swojej ostatniej ceny do końca 2026 roku, ruch z okolic 110–115 USD do przedziału 50–60 USD oznaczałby duże straty dla kupujących z końca cyklu, lewarowanych traderów i producentów o wyższych kosztach. Taki spadek byłby bolesny, ale nie bezprecedensowy historycznie, jeśli porównać go z wcześniejszymi krachami na srebrze i innych surowcach. Mógłby też odciążyć użytkowników przemysłowych i przyspieszyć proces równoważenia, w którym oszczędzanie i substytucja zwalniają, popyt się stabilizuje, a metal potencjalnie buduje bazę pod kolejny długoterminowy wzrost.
Jeśli natomiast zrealizuje się taktyczny scenariusz byczy Citi, skok do 150 USD jeszcze bardziej ścisnąłby stosunek złota do srebra i ugruntowałby status srebra jako ekspresji makrostrachu i płynności o wysokiej zmienności.
Jednak takie poziomy prawdopodobnie nasiliłyby reakcje polityczne na kluczowych rynkach – poprzez zaostrzenie zasad depozytów zabezpieczających, ograniczenia dostępu do spekulacji lub inne środki – oraz przyspieszyłyby wysiłki w branży fotowoltaicznej i elektronicznej, by wyeliminować srebro z jak największej liczby zastosowań. Sam Citi ostrzega, że choć średnio- i długoterminowa równowaga popytu i podaży wygląda na napiętą, krótkoterminowa zmienność może wzrosnąć po tak gwałtownym rajdzie.
Najważniejsze wnioski
Srebro znajduje się obecnie w punkcie zwrotnym między momentum a powrotem do średniej. Z jednej strony Citi widzi potężne makroprzepływy, napiętą podaż fizyczną i popyt spekulacyjny, które mogą wypchnąć ceny nawet do 150 USD w krótkim terminie. Z drugiej strony Marko Kolanovic ostrzega, że historia rzadko łaskawie traktuje paraboliczne ruchy na surowcach, a spadek o 50% to znany scenariusz, gdy pozycjonowanie się odwraca, a wysokie ceny zaczynają niszczyć popyt.
Dla traderów i inwestorów przekaz jest jasny: srebro może mieć jeszcze potencjał wzrostowy, ale nie jest już cichą ochroną przed inflacją – to makrotransakcja o wysokiej zmienności i wysokim przekonaniu, gdzie timing i zarządzanie ryzykiem mają większe znaczenie niż kiedykolwiek.
Techniczna perspektywa dla srebra
Srebro kontynuuje wzrosty na nowe terytoria cenowe, podążając górnym pasmem Bollingera, podczas gdy zmienność pozostaje podwyższona. Pasma Bollingera są szeroko rozciągnięte, co wskazuje na utrzymujące się środowisko wysokiej zmienności po ostatnim przyspieszeniu.
Wskaźniki momentum pokazują skrajne odczyty – RSI znajduje się w strefie wykupienia, a ADX na podwyższonych poziomach, co odzwierciedla silną, dojrzałą fazę trendu. Z perspektywy strukturalnej obecne ceny są znacznie powyżej wcześniejszych stref konsolidacji w okolicach 72, 57 i 46,93 USD, co ilustruje skalę ostatniego ruchu.

Przedstawione wyniki nie stanowią gwarancji przyszłych rezultatów.